Ojcze Święty proszę, aby stanowili jedno

Abyście stanowili jedno

Przed chwilą usłyszeliśmy słowa: Ojcze Święty, proszę… aby wszyscy stanowili jedno… aby stanowili jedno w Nas… Upominam was, bracia, abyście byli zgodni, by nie było wśród was rozłamów… byście byli jednego ducha i jednej myśli… Tak dobrane fragmenty z Pisma Świętego w dniu męczeńskiej śmierci Andrzeja Boboli mają nam uświadomić, jak niebezpieczne dla wszystkich jest lekceważenie nauki Jezusa, bo taka postawa sprowadza na ludzi nieszczęścia, których oni nie są w stanie przewidzieć.  A potwierdzeniem tego jest Andrzej Bobola, jezuita, który nie zginął wśród pogan, ale wśród tych, którzy byli chrześcijanami. Z pewnością, gdy chrześcijanie się dzielili, to nikt nawet nie pomyślał, że nadejdą takie czasy, że chrześcijanie będą prowadzili wojny między sobą i będą się zabijać. A niestety tak było i pewnie są jeszcze miejsca, gdzie tak jest.    

 

Św. Andrzej ofiarą podzielonego Kościoła

Dlatego jakże trzeba być wdzięczny ojcu Andrzejowi Boboli, że dzięki Duchowi Świętemu zrozumiał, że tak być nie powinno i podjął się pracy, aby zwaśnionych i podzielonych chrześcijan zgromadzić w jednym Kościele. Jako kapłan i zakonnik podjął się odbudowywania tej jedności, jaka była u początku chrześcijaństwa. Postąpił tak, bo dla niego najważniejsza była ludzka dusza, którą cenił tak samo w katolikach, jak i prawosławnych. Wszystkim ukazał piękno katolickiej wiary, a jego świadectwem zachwyceni byli zarówno katolicy, jak i prawosławni. Niektórzy z tych ostatnich postanowili  przyłączyć się do katolików, co nie spodobało się prawosławnym popom, że  tracą owieczki ze swej owczarni. Dlatego pisali skargi na ojca Andrzeja do jego przełożonych, to go zastraszali, a, gdy te metody nie skutkowały, doszło do męczeństwa.

Było to 16 maja 1657 roku. Ojciec Andrzej Bobola miał wtedy 66 lat. Kozacy, pochwycili go w miejscowości Peredyle, niedaleko Janowa Poleskiego. Wpierw wzywali do wyparcia się wiary katolickiej i przejście na prawosławie, a kiedy odmówił, a ich wezwał do nawrócenia, zaczęli go torturować i to w taki sposób, że uczynili z niego, jak powie Pius IX „największym męczennikiem Kościoła”.

Ojciec Andrzej Bobola dziś jest świętym, ale tylko dlatego, że Bóg nie pozwolił zapomnieć o swoim słudze. Jego pośmiertne objawienia doprowadziły do powstania jego kultu w Kościele Powszechnym i Strachocinie, archidiecezji przemyskiej. Do dziś żyje i pracuje proboszcz w Strachocinie, który spotykał się ze św. Andrzejem, dlatego jego świadectwo jest cennym przyczynkiem do rozwoju jego kultu w Polsce.

 

Czy ekumenizm prowadzi do jedności?

Kochani, w tym rozważaniu skoncentrujmy się na prośbie Jezusa o jedność wśród chrześcijan, bo jak sam powiedział, jest ona potrzebna, aby świat uwierzył, że On jest Synem Bożym i że Ojciec Go miłuje. A więc, gdy chrześcijanie nie są jedno uderza to przede wszystkim w dzieło ewangelizacji. Podzieleni chrześcijanie stają się zgorszeniem dla świata. I bolesny jest fakt, że przez  tylu wieków nie doprowadzili do pojednania. Stąd brak jedności chrześcijan staje się czymś, z czym nie wolno się nigdy zgodzić i tego podziału nie wolno usprawiedliwiać. Brak jedności chrześcijan jest złem i zgorszeniem dla świata. Gdy chrześcijanie zaczęli się dzielić z pewnością nikt nie myślał, że jedni drugich będą zabijać. Nie zatrzymane zło z czasem niosło cierpienie, które zadali sobie nawzajem ludzie ochrzczeni. Dlatego trzeba dołożyć wszelkich starań, aby doprowadzić do jedności. Zła nigdy nie można tolerować pod żadną postacią.

Jak dobrze zrozumiał to ojciec Andrzej Bobola, który na trudnym terenie podjął się pracy jednania zwaśnionych chrześcijan. Poniósł wprawdzie śmierć męczeńską, ale to on jest prawdziwym bohaterem, a nie ci, którzy to zło tolerowali. To jemu Bóg po śmierci pozwolił się ukazywać i nie pozwolił o nim zapomnieć. Ale czy objawianie się po śmierci ojca Boboli, nie zostało zmarnowane? Wielu chrześcijan z tych objawień czyni sensację, a nie poszukuje odpowiedzi: dlaczego Bogu tak bardzo zależało, aby o Andrzeju Boboli chrześcijanie nie zapomnieli?

 

Odkryjmy na nowo postać św. Andrzeja

Postać św. Andrzeja Boboli jest wyjątkowa, choć wydaje się ciągle niedoceniana. Przekazy o nim są powielane, a jest to Święty, który naprawdę zasługuje na szczególny kult wśród Polaków. Choćby w tej sprawie, dotyczącej podzielonego chrześcijaństwa. Zresztą zwracał na to uwagę Pius XII w encyklice poświęconej św. Andrzejowi z racji 300 rocznicy jego męczeńskiej śmierci. Ale czy my, jako chrześcijanie, nie jesteśmy zbyt wygodni?

Za czasów ojca Boboli była podobna sytuacja jak dziś. Wielu pogodziło się z tym, że w tej sprawie nie da się nic zrobić. A ojciec Andrzej podszedł do tego podziału inaczej. Podjął się dzieła jednania zwaśnionych i poróżnionych chrześcijan. Przez to naraził się wielu ludziom. Często był przenoszony z parafii na parafię. Po ludzku oceniając przegrywał na wielu polach. Jednak jego wiara nie pozwalała mu być obojętnym na ten podział. I ten przykład jego zaangażowania na rzecz jedności powinien nas pobudzić do zadumy. A jednocześnie jego męczeńska śmierć powinna nam uświadomić, jak wielkie niebezpieczeństwo tkwi w każdym podziale, a szczególnie na tle religijnym.

 

Niebezpieczny podział w polskim narodzie

Ten, który jest dziś w Polsce także. Jest on bardzo niebezpieczny, bo dotyka żyjących katolików. O tym podziale mówi się od dawna, ale dziś staje się coraz bardziej bolesny, bo przedostał się do naszych domów, rodzin, a więc tam, gdzie mieszkamy i żyjemy.

Niektórzy ten podział chcą upolitycznić i związać go z partiami politycznymi, ale czy tak jest naprawdę? Czy naprawdę podzieleni Polacy utożsamiają się z partiami politycznymi? Myślę, że nie. Podział katolików w Polsce ma raczej związek z przywiązaniem do wartości i tradycji religijnej, a nie partii politycznych. Przecież są katolicy w Polsce, dla których wiara już nie odgrywa  wiodącej roli w życiu i nie kierują się w życiu moralnością chrześcijańską, a są tacy którzy nie dają się zwieść „nowoczesności” i trwają w tym, czego naucza Kościół. I to jest linia podziału katolików, której nie będzie łatwo usunąć.

Jezus modlił się do Ojca, aby Jego wyznawcy byli jedno: aby i oni stanowili jedno  Nas. Dla Jezusa fundamentem jedności jest jedności z Ojcem i Synem, jedność z Bogiem. A ta jedność ujawnia się poprzez modlitwę, życie sakramentalne, uczestnictwo w Mszy św. niedzielnej, czy lekturę Pisma Świętego. Ta jedność z Bogiem przejawia się w naszej mowie. Wpływ na jedność z Bogiem ma wiedza religijna.

A, że to jest prawdą przytoczę pewne wydarzenie z mego życia. Kilka lat temu wziąłem pewnego Pana stojącego przy drodze do samochodu. Widząc, że jadę w sutannie, opowiedział mi takie zdarzenie ze swego życia. Jestem katolikiem, wychowanym w rodzinie po katolicku i praktykujący. Ukończyłem studia wyższe. Mam tytuł doktora. Pełnię funkcję dyrektora szkoła średniej. Kiedyś przyjechałem do domu, a mój ojciec ma na stole Pismo święte i mówi mi, że stał się świadkiem Jehowy. Zaszokowało mnie to stwierdzenie. Zacząłem ojca pytać: to po co nas ochrzciłeś, dbałeś o chrześcijańskie wychowanie, uczyłeś pacierza, prowadziłeś do świątyni, zadbałeś byśmy po katolicku zakładali rodziny… po co to wszystko? Ojciec odpowiedział; wy macie swoje lata, ja nareszcie poznałem prawdę… I z bólem serca wyjechałem z domu, ale wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, jaki jestem ignorant religijny, skoro nie potrafię wytłumaczyć ojcu, gdzie błądzi… Po przyjeździe do swego domu kupiłem Pismo święte, poszedłem do swego proboszcza, aby pożyczył mi książkę o świadkach Jehowy i zacząłem się uczyć religii, jak dziecko w szkole. Po miesiącu pojechałem do ojca i zacząłem z nim rozmowę. Udało się ojca uratować, ale najbardziej pomogło to mnie. Dziś jestem zupełnie innym katolikiem. Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że jestem nieuk religijny obraziłbym się na niego, ale to wydarzenie uświadomiło mi jedno: katolik, który nie umie obronić swojej wiary, to żaden katolik. Obecnie jestem w Akcji Katolickiej i regularnie czytam Pismo święte, czasopisma katolickie. To wydarzenie zmieniło moje życie.

Ten przykład uświadamia nam, że dziś nie wystarczy być chrześcijaninem z nazwy, gdyż na wierzących czyha  wiele niebezpieczeństw. Tak, jak w przypadku tego Pana. Niebezpieczeństwo pojawiło się w najmniej spodziewanym miejscu i u najmniej spodziewanej osoby.   

 

Z pomocą  św. Andrzeja szukajmy mądrości Ducha Świętego

Moi drodzy! Dzisiejsze wspomnienie męczeństwa św. Andrzeja Boboli powinno pobudzić do zadumy nas wszystkich w kontekście podziału, który dotyka katolików w Polsce i wyzwala  negatywne zachowania. Z tego powodu wiele ludzi cierpi, ale nie wiemy jeszcze do czego ten podział może doprowadzić. Męczeńska śmierć św. Andrzeja powinna być dla nas ostrzeżeniem.

Dlatego my chrześcijanie powinniśmy za przykładem św. Andrzeja podjąć pracę nad pojednaniem narodu. Jednać się trzeba w domach, rodzinach i miejscach pracy. Jednać przez szacunek do bliźniego, który nie oznacza milczenie na grzech, ani na złą postawę, ale na mówienie prawdy z miłością i życzliwością. W dziele jednania ważna jest też modlitwa i pokora. Obyśmy patrząc na św. Andrzeja i podziwiając jego męstwo zrozumieli, że bez jedności z Bogiem, trudno jest żyć w jedności ludźmi. A więc nauka jest prosta: abyśmy byli jedno trzeba katolikom w Polsce, powrócić do autentycznej jedności z Bogiem. To w tym rozluźnieniu więzi z Bogiem należy upatrywać brak jedności pomiędzy katolikami w Polsce.  

Trzeba też powiedzieć, że do pojednania katolików w Polsce nie doprowadzą wartości europejskie, ale ewangeliczne. To też jest element, który dzieli katolików w Polsce. Bo, czy katolik może zaakceptować i pogodzić się z tym, co te wartości europejskie proponują i ku czemu prowadzą? Katolik może je tolerować, ale nie może ich przyjąć. Nie może też milczeć w imię na zło, które uderza w małżeństwo, rodzinę i wartości chrześcijańskie.

Patrząc na św. Andrzeja na pewno byłby radykalny w tej sprawie i trzymałby się zasady: niech wasza mowa będzie tak; tak, nie; nie, a co więcej od złego pochodzi.

Dlatego zwróćmy się do Boga z modlitwą, by św. Andrzej otoczył nas swoją opieką. Amen    

 

 


Copyright © 2011-2019 EB

Jesteś naszym: 194120 gościem.