Zamknij okno
Zamknij

Realizacja transmisji www.esanok.pl & Obsługa medialna




Referat wygłoszony 17 XII 2006 r. przez Ks. prał. Józefa Niżnika podczas spotkania z Samorządowcami

Chrześcijańska wizja sprawowania władzy 

 

Wprowadzenie

 

Spotkanie samorządowców w Strachocinie zainicjowane przez Akcję Katolicką archidiecezji przemyskiej ma w pierwszej kolejności pomóc tym, którzy z tego stowarzyszenia kościelnego weszli do władz samorządowych. Ludzie wam powierzyli mandat społeczny, a teraz oczekują, że go dobrze wypełnicie. Dobrze tzn. zgodnie z sumieniem i z pożytkiem dla bliźnich, jako ludzie Kościoła. Aby powierzone zadanie dobrze spełniali trzeba mieć:

-   nie tylko dobrą wolę

-   ale odpowiednią świadomość powierzonego zadania.

Aby mieć tą odpowiednią świadomość i realizować z pożytkiem dla ludzi mandat samorządowca zorganizowane zostało to dzisiejsze spotkanie formacyjne. Chcemy:

-   wyjaśnić podstawowe zagadnienia związane ze sprawowaniem władzy przez ludzi wierzących przypominając nauczanie Kościoła

-   oraz uczulić na to, co w sprawowaniu władzy jest najważniejsze.

Na to dzisiejsze spotkanie zaproszeni zostali także samorządowcy, którzy nie są w Akcji Katolickiej. Dlaczego? Bo zadaniem Akcji Katolickiej jest przenikać struktury społeczne chrześcijańskim myśleniem i działaniem. Ks. abp Józef Michalik, który dobrze wie, ku czemu Akcja Katolicka ma zdążać naucza o niej:  Kościoła nie opuszcza rąk, nie zniechęca się, ewangelizuje z mocą głosi Ewangelię. Ko­ściół ciągle wierzy i ufa Panu, że może ten świat zlaicyzowany i zsekularyzowany przemienić. Kościół zna lepsze koncepcje na szczęście i ra­dość, na temat sensu  i celu życia człowieka. Trzeba tylko obudzić drzemiący w ludziach wie­rzących, niewykorzystany potencjał dobra. To obudzenie ma iść, między innymi- przez AK. (Strachocina 22 V 99) .. Dzisiaj potrzeba takich świadków i głosi­cieli radykalnej prawdy ewangelicznej, którzy słowem i życiem zinterpretują wymaga­nia Ewan­gelii, aby słowo "tak" znaczyło "tak", a "nie" - nie". Trzeba ten radykalizm napełnić miłością, nie nienawiścią do grzesznika, bo inaczej nie zdoła się zachować jedności z człowiekiem "prowadzącej" do jedności z Je­zusem. Uczmy się od św. Andrzeja Boboli od­wagi w wyznawaniu naszych przekonań i umiejętności w pozyskiwa­niu dla Kościoła naszych słuchaczy. Pamiętajmy przy tym, że najtrudniejsze prawdy, najskutecz­niej głosi się świadectwem i życiem. (...) Warto zauważyć, że im głębiej zamie­rzamy wchodzić w świat jako świadkowie Ewan­gelii, im bardziej chcemy stawać na pierwszej linii, która wiąże się z trudnościami a nawet mę­czeństwem, z potrzebą świadectwa wobec tego świata uzbrojonego często w swoiste środki, jak pieniądze, fałsz i różne pseudo-zasady, których chrześcijanin nie może podzielać - tym więcej czasu powinniśmy mieć na to, żeby apostołować na klęczkach przed Chrystusem i na rozmowie z Matką Najświętszą i naszymi patronami wypra­szać łaski otwarcia serc na Boże działanie. Na tym wspólnym wołaniu o moc Ducha Świętego, On sam nas nauczy odpowiednio szukać, dobie­rać słowa i wprowadzać Boże słowo do ludzkich serc. Bez formacji duchowej, nasze zaangażowa­nie będzie mało skuteczne.  (Strachocina 11 V 1996)

W Akcji Katolickiej chodzi o to, aby stworzyć nowy o pogłębionej i zdynamizowanej wierze laikat w Polsce...

I to ten nowy laikat w Polsce nie tylko sam zgłębiać w duchu chrześcijańskim - powierzony mu mandat społeczny, ale skierował zaproszenie do obecnych tu zacnych gości. Akcja Katolicka zaprosiła:

Marszałka Sejmiku Wojewódzkiego Zygmunta Cholewińskiego.

Wicemarszałków: Rzońce Bogdana.  

Parlamentarzystów: Stanisława Ożoga i Mariana Daszyka.

Prezydentów miast: z Przemyśla Roberta Chomę, członka AK, oraz z Krosna Piotra Przytockiego.

Starostów: z Rzeszowa - Józefa Jodłowskiego, z Łańcuta - Adama Krzysztonia, Jarosławia - Tadeusza Chrzana, Krosna - Jana Juszczaka i Brzozowa - Zygmunta Błaża.

Burmistrzów, wójtów, radnych sejmiku wojewódzkiego, radnych powiatów i gmin.

Wszystkich serdecznie witam i cieszę się, nie tylko jako gospodarz tego spotkania, ale też jako asystent Akcji Katolickiej w archidiecezji. Cieszę się, że takie spotkanie udało się zorganizować, i to zorganizować tutaj, u św. Andrzeja Boboli, patrona polski.

 

1. Władza samorządowa nadzieją dla lokalnych społeczności

W naszej Ojczyźnie, za komunistycznej przeszłości, poprzez celowe zabiegi rządzącego przez prawie pół wieku totalitaryzmu, zarówno społeczności lokalne, jak i sama idea samorządności zostały praktycznie unicestwione. Dzięki determinacji i ofierze wielu Polaków i Polek nasz naród przed kilkunastu laty mógł znów poczuć się gospodarzem we własnym domu. Trudno jednak nie zauważyć, iż w obecnej Polsce samorządność realizowana jest w cieniu różnych patologii niszczących społeczeństwo.

Zasygnalizowane społeczne patologie domagają się konkretnego działania, dzięki któremu można ukazywać społeczeństwu, że możliwy jest uczciwy styl rządzenia oraz przejrzystość i rzetelność gospodarowania publicznym groszem.

Taki styl realizowany jest przez bardzo wiele samorządów. Duch ofiary i zaangażowania, z jakim samorządowcy pełnią swoje codzienne obowiązki, ukazują ludziom uczciwe i przyjazne oblicze Rzeczpospolitej. Przedsiębiorczość i twórcze wykorzystywanie możliwości, stwarzanych przez przynależność do Unii Europejskiej sprawiają, że zmieniają się miasta i wioski. Wiele wam zawdzięcza  młode pokolenie, bo to dzięki waszym decyzjom piękniejsze stają się szkoły, bogatsze biblioteki, powstają świetlice w małych miejscowościach i przysiółkach; placówki te są często deficytowe i znacznie obciążają budżety Miast i Gmin. Ale doprawdy trudno przecenić ich znaczenie dla trwania i rozwoju Ojczyzny, zarówno tej małej, jak i dużej. To są miejsca promieniowania kultury, ośrodki, dzięki którym kształtuje się tożsamość młodego człowieka, w których uczy się on postaw obywatelskich i humanistycznych. To dzięki samorządom wiele spraw społecznych zostaje rozwiązanych. Umiecie często służyć i zauważać tych, którzy wymagają szczególnej, solidarnej pomocy. Pomoc ta, realizowana we współpracy z parafiami, sprawia, iż w lokalnych środowiskach jest coraz mniej głodnych, a bezdomni znajdują schronienie i ciepło w zimowy czas. Oby ta współpraca samorządów i parafii jeszcze bardziej się rozwijała i pogłębiała dla uskuteczniania wielorakiego dobra we wspólnotach lokalnych - zwłaszcza dla dobra najbardziej potrzebujących. Ewangelicznie pojęta służba bliźnim jest ideałem, do którego nieustannie trzeba dążyć.

Sprawy, o których będę mówił dotyczą wszystkich tu obecnych, bo jesteście samorządowcami, należycie do Katolickiego Kościoła z racji chrztu, kochacie Ojczyznę - Polskę, mieszkacie na Podkarpacie, które jest nam najbliższe i najcenniejsze, bo jest nasze. To wy, ludzie wybrani w wyborach do samorządów, czy obecni tu parlamentarzyści - macie w sposób szczególny dbać o dobro Podkarpacia.  To na was spoczywa odpowiedzialność za to, jak się tu ludziom żyje. I choć wiem, że nie wszystko zależy od was - ale też wiem, że od waszej postawy zależy wiele. I to, co zależy od was - powinniście spełniać tak, by nie tylko dobrze oceniali was ludzie, ale by Bóg was dobrze ocenił. Dlaczego Bóg? Bo w tym, co się stało, że jesteście we władzach samorządowych jest Jego udział. Gdy Piłat się chlubił przed Jezusem, że ma władzę nad Nim, Jezus mu odpowiedział: nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dan z góry (por.J.19.11) . I o tym, że "władza została dana wam z góry" - chciałbym teraz powiedzieć kilka myśli.

2.    Chrześcijańska wizja pochodzenia władzy na ziemi.

My chrześcijanie wierzymy, że wszelka władza na ziemi, czy to kościelna, czy świecka, pochodzi od Boga. Bo jedynym Władcą stworzenia jest Bóg. To, że ludzie mają władzę nad czymś, czy nad kimś jest z woli Boga. Wszyscy mający jakąkolwiek władzę partycypują we władzy Boga, który z ludźmi władzą się podzielił. Czyńcie sobie ziemię poddaną. Pomocą w takim rozumieniu władzy na ziemi jest nauczanie Jezusa. Pewnego dnia Jezus opowiedział ludziom przypowieść o królu, który podzielił się władzą z innymi, a potem powrócił, by ich rozliczyć z tego, jak tą władzę im powierzoną nad dobrami doczesnymi, spełniali. Jednym powiedział: sługo dobry. ale też do jednego rzekł: sługo gnuśny i zły, idź precz (por.Łk.19).

Nasze spojrzenie na sprawujących władzę pochodzi z objawienia Bożego. Jeśli ktoś z nas jest lojalny wobec władzy, to tylko dlatego, że do lojalności wobec władzy świeckiej nawołuje swoich wyznawców Pismo Święte. To w Listach św. Pawła znajdujemy słowa mówiące szacunku do rządzących trzeba się uczyć od Chrystusa. Słynny tekst z Listu do Rzymian o posłuszeństwie władzy świeckiej następuje bezpośrednio po wezwaniu do cierpliwości w prześladowaniach: "Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie... Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" (Rz 12,14-21).

    Zresztą całą Biblię cechuje głęboki szacunek dla władzy, która służy dobru wspólnemu i chroni ludzką godność. Ale też Pismo Święte wielokrotnie przypomina, że król nie jest uosobieniem Boga na ziemi, jest Jego sługą, swoją władzę powinien więc sprawować w oparciu o prawo Boże: "Będzie miał przy sobie odpis Prawa i będzie go czytał po wszystkie dni swego życia, abyś się nauczył czcić Boga swego, Pana, strzegąc wszystkich słów tego Prawa i stosując jego nakazy, by uniknąć wynoszenia się nad swych braci i zbaczania od przykazań na prawo czy też na lewo" (Pwt 17,19-20). Pismo Święte lubi przypominać władcom, że ich władza pochodzi od Boga, a więc powinni ją spełniać sprawiedliwie, bowiem zdadzą kiedyś sprawę ze swoich czynów.

Słuchajcie więc, królowie, i zrozumiejcie (...)
bo od Pana otrzymaliście władzę ,od Najwyższego panowanie:
On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi.
Do was więc zwracam się, władcy,
byście się nauczyli mądrości i nie upadli
(Mdr 6,1-9).

W Piśmie Świętym znajdujemy też jeden jedyny wypadek, kiedy dopuszczalne jest opowiedzenie się przeciwko władzy, mianowicie jeśli wymaga tego wierność Bogu. Powszechnie znana jest zasada apostolska, że "Boga należy więcej słuchać niż ludzi" (Dz 4,19).  Ale jest też analogiczny tekst z opisu męczeństwa braci Machabejczyków: "Następnie przyprowadzono piątego i poddano katuszom. On zaś, wpatrując się w króla, powiedział: Śmiertelny jesteś, choć masz władzę nad ludźmi i czynisz to, co zechcesz. Nie myśl jednak, że nasz naród jest opuszczony przez Boga. Ty zaś zaczekaj, a zobaczysz wielką Jego moc, jak ciebie i twoje potomstwo podda katuszom. Po nim przyprowadzono szóstego, ten zaś konając powiedział: Nie oszukuj sam siebie! My bowiem z własnej winy cierpimy, gdyż zgrzeszyliśmy przeciwko naszemu Bogu. Dlatego też przyszły na nas tak potworne nieszczęścia. Ty jednak nie przypuszczaj, że pozostaniesz bez kary, skoro odważyłeś się prowadzić wojnę z Bogiem" (2 Mch 7,15-19).

Myślę, że wystarczy tych świadectw z Biblii, aby się przekonać, ile głębi i prawdy zawiera w sobie zasada, że władza pochodzi od Boga. Streszczając: Wiara chrześcijańska uczy szacunku wobec władzy, ale zarazem każe nam szanować sprawiedliwość i ludzką godność; bardzo przestrzega przed buntem przeciw władzy, ale zarazem przed oddawaniem władzy czci należnej Bogu. Jednym z głównych źródeł takiego myślenia jest słowo Boże, pouczające nas, iż władza pochodzi od Boga.

Biblijne myślenie o pochodzeniu i sprawowaniu władzy odnajdujemy już u polskich pisarzy.

Jan Kochanowski w Odprawie posłów greckich pisał:

Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie,
a ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie,
Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi,
Żeście miejsce zasiedli Boże na ziemi.

Kochanowski uważa, że Bóg wyznaczył władzy służbę dobru wspólnemu i  pragnie przez posługę sprawujących władzę obdarzać innych dobrem i czynić ich uczestnikami swojego Boskiego porządku. Poeta choć nie ma nawet cienia wątpliwości co do tego, że władza w ówczesnej Rzeczypospolitej jest prawowita i nie zarzuca jej sprzeniewierzenia się swoim obowiązkom, to jednak lęka się tego, że rządzący nie dostrzegają pewnych zagrożeń dobra wspólnego i zwraca im na to uwagę. Będąc przekonany, że ich władza pochodzi od Boga, poucza, że winni się starać spełniać swoje obowiązki jak najlepiej.

Adam Mickiewicz zaś w Księgach narodu polskiego pisze, że skoro wszelka władza pochodzi od Boga, to zaborcy swoim postępowaniem jawnie depczą prawo Boże, gdyż nie są władcami naszego narodu, tylko bezczelnymi rozbójnikami. Swoimi czynami naigrawają się jeszcze z rządów Bożych nad światem i je bluźnierczo przedrzeźniają. Wskazuje, że Bóg, który jest Najsprawiedliwszym Władcą, szanuje każdego człowieka, a we sprawowaniu władzy tego się nie dostrzega.

3.    Chrześcijański wzór sprawowania władzy

Skoro władza pochodzi od Boga, to rodzi się pytanie: jak powinni sprawować władzę ludzie, aby spełnić oczekiwanie Boga? Odpowiedź na postawione pytanie dał chrześcijanom Bóg Ojciec w Jezusie, sowim Synu. To Jezusowi, Ojciec powierzył władzę nad ludźmi, gdy stał się Człowiekiem i narodził się na ziemi. Naród wybrany oczekiwał od obiecanego Mesjasza, aby On przejął władzę nad nimi i pokierował tak narodem, aby rozwiązać istniejące problemy natury politycznej i społecznej. Jezus jednak ilekroć ludzie chcieli Go obwołać królem - przeciwstawiał się temu, ukazując jednocześnie, że siłą, przemocą, niesprawiedliwością, wojną czy niegodziwymi metodami - dobra się nie osiągnie. Jezus odrzuca władzę despotyczną i uciskającą człowieka i naród, ale nigdy nie kontestuje władzy politycznej swoich czasów. Stwierdził, że trzeba oddać Bogu to, co należy do Boga, a cezarowi to, co należy do cezara. Pośrednio w tych słowach odrzucił pokusę ubóstwienia i absolutyzacji władzy doczesnej. Tylko Bóg może wymagać wszystkiego od człowieka. Jednocześnie, władza doczesna ma prawo do tego, co jej się należy. Jezus nie uważał, że podatek płacony cezarowi jest niesłuszny. Jezus - obiecany Mesjasz - zwalczał pokusę mesjanizmu politycznego, polegającego na zewnętrznej, historycznej, politycznej dominacji. Jest On Synem Człowieczym, który przyszedł, aby służyć i dać swoje życie. Swoich uczniów, którzy sprzeczają się, kto z nich jest większy, uczy, by stawali się ostatnimi i by służyli wszystkim.

Chrystus sprawował władzę w miłości i prawdzie, w zrozumieniu i przebaczeniu, w pokorze i cichości. Tej metodologii sprawowania władzy nie mogli zrozumieć ówcześni władcy, zarówno państwowi jak i religijni. Dlaczego? Bo władza kojarzyła się ludziom z panowaniem, poniżaniem, wynoszeniem się nad innych i uciskiem. Władzy ludzkiej, która ustawicznie jest kuszona stylem dominacji, Chrystus ukazuje autentyczny i spełniony wymiar władzy, to znaczy jej wymiar służebny. Pan Jezus pouczał swoich uczniów, że "kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą, a kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym" (Mt 20,26n).

Jezus mając władzę - nie wykorzystywał jej po to, by innych trzymać w lęku, bojaźni czy niewoli, ale pokazywał, że władza jest wezwaniem do służby i miłości bliźnich. Chrystus, który ma władzę przekazaną od Ojca naucza, że "nie przyszedł, aby Mi służono, ale, aby służyć i dać okup za życie wielu". W tych słowach Jezus wyraźnie podkreśla, że w sprawowaniu władzy, konieczne jest poświęcenia dla innych. Owo być dla drugiego człowieka pozwala bowiem najpełniej zrozumieć postawę życiową mistrza z Nazaretu, której świadectwem są zarówno jego czyny jak i jego słowa, a w szczególności powszechnie znane Kazanie na Górze.

Władza jest po to, by innym z władzę było dobrze. Ona ma wspomagać ludzi i brać odpowiedzialność za nich. Ci którzy sprawują władzę muszą mieć w sobie moc znoszenia słabości tych, nad którymi władzę sprawują. A już składanie ofiary za bliźnich - stało się już zupełnie czymś niezrozumiałym i niedorzecznym - przy sprawowaniu władzy. Jezus, jako Władca ludzkości mówił, ze dopiero wtedy, gdy będę podwyższony na krzyżu pociągnę wszystkich do siebie. I tak się też stało. Śmierć Jezusa - poniżonego, zdeptanego i odrzuconego, Jezusa wołającego z krzyża: "Ojcze, odpuść im bo nie wiedzą, co czynią", była okazaniem najwyższego znaczenia władzy, w rozumieniu Boga.

Jezus mógł inaczej pokierować historią, ale poddał się w posłuszeństwie woli Ojca, wydał się w ręce ludzi - i tak wyniósł znaczenie władzy nad samym sobą - jako źródło Bożego błogosławieństwa. Po tym, co się stało w Wielki Piątek, Jezus Zmartwychwstał i ukazując się swoim uczniom, powiedział do nich: dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi (Mt.28.18).

Jakże wtedy, nie łatwo było zrozumieć władzę Jezusa. Ale z czasem apostołowie coraz bardziej wchodzili w rozumienie sprawowania władzy i donoszenia się do władzy. To szczególnie do tych, którzy sprawują władzę odnoszą się słowa Jezusa: uczcie się ode Mnie. Czego się mają uczyć do Jezusa ci, którzy sprawują władzę?

Tego wszystkiego, o czym mówiłem wskazując na Jezusa pełniącego władzę.

Aby dobrze ją spełniać:

- po pierwsze, trzeba mieć określone walory natury osobistej

- po drugie, trzeba mieć odpowiednie przygotowanie duchowe

- po trzecie, nie należy lekceważyć przygotowania intelektualnego

- po czwarte, wiedzieć, że nie wszystko ode mnie zależy i nie wszystko na mnie się kończy

- po piąte, chrześcijanie wykonują powierzone im obowiązki w duchu posłuszeństwa Bogu.

4.    Nauczanie Kościoła o udziale ludzi wierzących we władzach

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: "Bóg nie chciał zatrzymać dla samego siebie sprawowania wszelkich władz. Każdemu stworzeniu powierza zadania, które jest ono zdolne wypełniać stosownie do zdolności swojej własnej natury. Ten sposób rządzenia powinien być naśladowany w życiu społecznym. Postępowanie Boga w rządzeniu światem, świadczące o ogromnym szacunku dla wolności ludzkiej, powinno być natchnieniem dla mądrości tych, którzy rządzą wspólnotami ludzkimi. Powinni oni postępować jak słudzy Opatrzności Bożej" (n. 1884).

Kościół naucza, że władza ma swoje źródło w samej naturze człowieka i społeczeństwa, dlatego pochodzi od Boga. Władza jest konieczna ze względu na zadania, jakie są jej przypisane i pozostaje składnikiem pozytywnym i niezastępowalnym we współżyciu obywatelskim. Władza powinna zagwarantować uporządkowane i prawe - sprawiedliwe życie wspólnoty, bez zastępowania wolnego działania zarówno jednostek jak i grup społecznych, ale dyscyplinując i ukierunkowując tę działalność na dobro wspólne. "Wykonywanie władzy politycznej, czy to we wspólnocie jako takiej, czy to w instytucjach reprezentujących państwo, winno się zawsze odbywać w granicach porządku moralnego, dla dobra wspólnego....Z tego zaś jasno wynika odpowiedzialność, godność i znaczenie ludzi sprawujących rządy" (GS,n.74).

Kościół podkreśla z naciskiem, że władza powinna kierować się prawem moralnym: cała jej godność pochodzi od realizowania się w środowisku porządku moralnego. Porządek ten zaś zasadza się na Bogu, który jest jego pierwszą zasadą i ostatecznym celem. To właśnie z tego porządku władza czerpie swoją moralną prawomocność oraz moc zobowiązywania do posłuszeństwa. Nie czerpie tego z samowoli, własnego widzimisię, nie czerpie też z chęci pokazania siły. Władza powinna uznać, respektować i promować podstawowe wartości ludzkie i moralne. Wartości te wypływają z samej prawdy o człowieku i stoją na straży godności osobowej człowieka. Żadna jednostka, żadna większość i żadne Państwo nie może modyfikować czy niszczyć tych wartości. Wartości te nie znajdują swego fundamentu w prowizorycznych i zmiennych większościach, ale powinny być po prostu uznane, respektowane i promowane jako część składowa obiektywnego prawa moralnego, prawa naturalnego wypisanego w sercu człowieka.

Władza powinna ogłaszać sprawiedliwe prawa, to znaczy odpowiadające godności osoby ludzkiej oraz zgodne ze wskazaniami prawego rozumu. Władza, która wydaje polecenia zgodne z rozumem, nie tyle stawia obywatela w relacji podległości człowiekowi, ile w relacji posłuszeństwa porządkowi moralnemu, a więc Bogu samemu, który jest ostatecznym źródłem tego porządku. W tym sensie, kto wypowiada posłuszeństwo władzy działającej zgodnie z porządkiem moralnym, sprzeciwia się porządkowi ustanowionemu przez Boga.

Kościół poucza, że ludzie wierzący, którzy uczestniczą we władzy powinni iść w kierunku:

- osiągania dobra wspólnego w duchu służby

- rozwoju sprawiedliwości, ze szczególną wrażliwością na sytuacje biedy i cierpienia

- respektowania autonomii rzeczywistości ziemskich

- zasady pomocniczości

- promocji dialogu i pokoju w horyzoncie solidarności. 

5.    Cechy chrześcijanina uczestniczącego we władzach.

W tym miejscu wystąpienia przywołam znany państwu dokument Stolicy Apostolskiej: Nota Kongregacji Nauki Wiary dotyczącej pewnych kwestii związanych z udziałem i postawą katolików w życiu politycznymi?

Kościół w tym dokumencie uczy, że zaangażowanie w dziedzinie społecznej i politycznej wymaga odpowiednich kwalifikacji moralnych. Wskazuje, że chrześcijanin świecki, który uczestniczy w sprawowaniu władzy powinien właściwie przygotować się do tej funkcji. Dokument mówi także o tym, że chrześcijanin powinien odrzucać tajemne grupy władzy, które starają się krępować i wprowadzać nieład w funkcjonowanie instytucji.

Do sprawowania władzy powinni zgłaszać się chrześcijanie, którzy mają w sobie zdolności do życia w służbie, bo wszelka władza powołana jest służenia bliźnim. Ponadto powinni być to ludzie, którzy mają umieją w konkretnych warunkach politycznych, postępować realistycznie i mają w sobie dar metodycznego rozeznania, tak by uczestniczyć w   opracowywaniu praktycznych wskazań do działania w kierunku poprawy sytuacji. Rozeznanie to składa się z trzech zasadniczych punktów:

- zapoznanie się z sytuacją życiową

- przeanalizowanie jej w oparciu o wskazania nauk społecznych

- systematyczna refleksja na temat tej rzeczywistości w świetle niezmiennego przesłania Ewangelii i nauczania społecznego Kościoła.

Kościół stwierdza, że prawem i obowiązkiem wszystkich członków wspólnoty społecznej i politycznej jest szczere poszukiwanie prawdy, promocja i obrona - przy pomocy uprawnionych środków - prawd moralnych dotyczących życia społecznego: sprawiedliwości, wolności, poszanowania życia i innych praw osoby.

6.    Kościół wspomaga, ale nie zastępują tych, co sprawują władzę

Podczas ostatniej wizyty ad limina Apostolorum - biskupi polscy otrzymali od Benedykta XVI wskazania dotyczące "szczególnej troski" o ludzi zaangażowanych w życiu publiczne. Papież powiedział: "W czasach, w których - jak pisał Jan Paweł II - "Europejska kultura sprawia wrażenie <milczącej apostazji> człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał" (Ecclesia in Europa, 9) Kościół nie przestaje obwieszczać światu, że Jezus Chrystus jest jego nadzieją. W tym dziele niezastąpione jest miejsce ludzi świeckich. Ich świadectwo wiary często jest szczególnie wymowne i skuteczne, bo jest dawane w codziennej rzeczywistości i w środowiskach, do których często kapłan dociera z trudem. Jednym z głównych celów działalności laikatu jest odnowa moralna społeczeństwa. Nie może być ona powierzchowna, wycinkowa i doraźna. Powinna charakteryzować się głęboką przemianą w etosie ludzi, to znaczy przyjęciem właściwej hierarchii wartości, według której kształtować się będą postawy. Specyficznym zadaniem laikatu jest udział w życiu publicznym i w polityce. W adhortacji apostolskiej Christifideles laici Jan Paweł II przypomniał, że "prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego" (n. 42). Kościół nie utożsamia się z żadną partią, wspólnotą polityczną ani z systemem politycznym, natomiast przypomina zawsze, aby świeccy zaangażowani w życiu publicznym dawali odważne i czytelne świadectwo wartościom chrześcijańskim. Mają je głosić i bronić ich, gdy zostaną zagrożone. Będą to czynić na forum publicznym, zarówno w debatach gremiów politycznych, jak i w mediach. Jednym z ważnych zadań wynikających z procesu integracji europejskiej jest odważna troska o zachowanie tożsamości katolickiej i narodowej Polaków. Prowadzony przez laikat katolicki dialog w płaszczyźnie spraw politycznych okaże się skuteczny i służyć będzie dobru wspólnemu, gdy jego podstawą będą: umiłowanie prawdy, duch służby oraz solidarność w dziele angażowania się na rzecz dobra wspólnego. Zachęcam Was, drodzy Bracia, do wspierania tej posługi laikatu, z poszanowaniem słusznej autonomii polityki. Misją Kościoła formować was na dobrych i rzetelnych chrześcijan, którzy potem potrafią:

- we właściwym duchu

- z odpowiednim dynamizmem

- realizować dobro wspólne".

Kościół, który poczuwa się do odpowiedzialności za formację wiary ludzi świeckich ma świadomość złożoności spoczywającego na nim tego zadania. Aby na to zwrócić uwagę przywołam jedną z perykop ewangelicznych zapisanych przez Łukasza w rozdziale XII. Oto słowa na które pragnę zwrócić uwagę: Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego: . Lecz On mu odpowiedział: Powiedział też do nich: . (Łk.12.13)

Sytuacja jest typologiczna. Z jednej strony krzywdziciel, a z drugiej strony pokrzywdzony. Jezus jest Mesjaszem, o którym mówi Pismo Św., że ma zaprowadzić sprawiedliwość na ziemi. I oto teraz przychodzi właśnie ktoś z prośbą o dokonanie sprawiedliwości. Odpowiedź Jezusa jest szokująca: "Człowieku, któż mnie ustanowił sędzią lub rozjemcą nad wami?". Dlaczego Jezus dał taką odpowiedź, dlaczego uciekł od problemu? Nie uczynił tego dla własnej wygody. Zwraca się do obydwu z taką katechezą: uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości. Jeżeli nawet ktoś opływa we wszystko, jego życie nie jest zależne od jego mienia. Oznacza to, że Jezus zobaczył, że ten, który zabrał pieniądze swemu bratu, zabrał je dlatego, ponieważ wierzy, że życie zależy od pieniądza, od dóbr doczesnych. Drugi, który pragnie otrzymać część spadku, wierzy w to samo. To jest logika diabła... Dlatego Jezus poucza jednego i drugiego, że korzeniem zła, z jakim tu się spotykamy nie są zewnętrzne struktury społeczne. Problem jest w sercu człowieka...

Chrześcijanie są jedynymi, którzy o tym wiedzą. Świat bowiem o tym nie wie. Świat myśli, że gdy zmieni struktury, zło zostanie naprawione. Jezus jest Zbawicielem, który przyszedł naprawić serce. Jezus jeden na świecie robi prawdziwą politykę, bo leczy chore serca ludzkie. W sercu właśnie rodzą się grzechy. Chrześcijanom Jezus powierzył sekret, gdzie leży problem. Posyłam was, abyście tę moją politykę dalej szerzyli. Żebyście się nie wdawali w rozstrzyganie sporów, bo ich nie rozwiążecie.

Wydaje się, że dzisiaj Kościół ma przede wszystkim tak pomagać ludziom pełniącym władzę. Nie tyle wdawać się w spór między dwoma braćmi, co leczyć chore serca ludzkie. Chrześcijaństwo jest skuteczne w tej misji, w tej polityce. Jeżeli zniknęło niewolnictwo, to stało się to dzięki chrześcijaństwu. Tam, gdzie pan stał się chrześcijaninem i część jego niewolników, tam św. Paweł mówi, że w Chrystusie nie ma pana i nie ma niewolników. Niewolnikom mówi: Ty jesteś wyzwoleńcem Chrystusa. Wszystko się wyrównało. Tam faktycznie panowały inne relacje społeczne. Na zewnątrz dalej panował ustrój niewolniczy, ale chrześcijaństwo w wielu punktach zaczęło mu odbierać jego żądło. Przestało ono istnieć od wewnątrz, niewolnictwo zostało uzdrowione w swym źródle -- w sercu chrześcijan, ściślej, w sercu Rzymian nawróconych na chrześcijaństwo.

7.    Szczególne wymagania i oczekiwania - wobec sprawujących władzę - a reprezentujących wspólnoty kościele

Chciałbym, abyście o tym pomyśleli. Sytuacja w naszej Ojczyźnie jest taka, a nie inna. Ale wielkość każdego z was polegać będzie na tym, że potraficie w tych warunkach dobrze wypełniać swoją misję. Misja jest bardzo zaszczytna, gdyż została wam powierzona przez ludzi wyborach. Ci, co do nich poszli - uznali, że wy w gminach, powiatach, województwie - jesteście godni powierzonego wam mandatu.

Ale, jako człowiek wiary - widzę w tym, co się stało coś więcej, widzę Boga, który włączył was w misję "ulepszania tej ziemi" i "czynienia ją lepszą". Bóg wam w tym pragnie pomagać, ale pod warunkiem, że wy będziecie chcieli ofiarowaną pomoc przyjąć. Bóg nigdy nie był i nie jest intruzem, który zniewala człowieka i czyni go swym niewolnikiem.

Jego jedynym prawem jest miłość. On, choć jest Panem wszystkiego - stosuje inaczej się zachowuje niż ludzie ze świata mający władzę. Dlatego Bóg sam to sprawił, że tu jesteście. Można używając ludzkiego języka powiedzieć, że Bóg widząc waszą dobrą wolę - pragnie przez to, co się tutaj dzieje pomóc wam - dobrze wypełniać swoje obowiązki i ma nadzieję, że to spotkanie wyda owoce.

Cieszę się, że razem z członkami Akcji Katolickiej - jesteście wy - Marszałkowie Sejmiku, Radni Wojewódzcy, Prezydenci, Starostowie, Burmistrzowie i Wójtowie Gmin. Cieszę się obecnością Parlamentarzystów pośród nas. Zobaczcie wszyscy, jak świeccy uformowani przez wspólnotę w Kościele są zatroskani o dobro wspólne. Przez to, że udało się zgromadzić na tym spotkaniu takie Dostojne grono - warto zobaczyć ile w nas dobra. Tego dobra nie wolno zmarnować.

Jako odpowiedzialny z woli ks. abp Jozefa Michalika, Metropolity Przemyskiego za Akcję Katolicką w archidiecezji czuję się zobowiązany do udzielanie pomocy tym, którzy z tego stowarzyszenia kościelnego będą nas reprezentować w samorządach. Bo, wybór do władz samorządowych, nie jest tylko waszym sukcesem osobistym, choć bez osobistych walorów trudno jest przekonać ludzi do siebie w wyborach, ale w tym, co się stało Akcja Katolicka, która udzieliła wam możliwego stosownego poparcia ma swój udział. W wypełnianiu powierzonego wam mandatu społecznego będziecie oceniani nie tylko w wymiarze osobistym, ale i w odniesieniu do Akcji Katolickiej. Wasz osobisty sukces będzie sukcesem Akcji Katolickiej, ale i osobista porażka będzie porażką stowarzyszenia. Ileż to razy słyszałem sądy o sprawujących władzę: gdyby to nie był katolik, to można go rozgrzeszyć, ale katolik tak postępować nie może. Ileż Domowemu Kościołowi przyniósł wstydu pewien burmistrz z archidiecezji? I tak będzie z każdym, kto należy do jakiejś grupy w Kościele. Jemu wymagania postawione są większe, zgodnie z zasadą Ewangelii: Komu więcej dano, od tego więcej się wymaga. Rozważcie to w sercu i weźcie sobie te słowa na drogę życia.

Na koniec chcę wam powiedzieć, że wasza praca ma nie tylko służyć ludziom, ale wy przez nią macie się uświęcać i zbawiać. Bóg będzie was kiedyś z tego rozliczał. Oby św. Andrzej, patron Polski - domagający się kultu w Strachocinie - będzie was wspomagał w pracy samorządowej.

 


Copyright © 2011-2017 EB

Jesteś naszym: 134230 gościem.